- Jeżeli Polska jest rozbrajana, to kto w takim razie powinien dbać o to, żeby Polska nie była rozbrajana? - powiedział były premier Leszek Miller, komentując w Radiu Zet niedawną wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy o pomocy wojskowej Polski dla Ukrainy.
Europoseł był pytany, czy to dobrze, że Polska "tak demonstracyjnie i tak mocno" wspiera Ukrainę swoim uzbrojeniem. - Oczywiście, że dobrze, ale przy okazji Polska nie może być rozbrajana - odparł Leszek Miller.
- Jeżeli ja widzę pana prezydenta, który tak radośnie obwieszcza, że przekazaliśmy prawie 300 czołgów, wszystkie MiG-i i tak dalej, i tak dalej, no to myślę sobie: na litość Boską, dlaczego pan prezydent cieszy się, że rozbraja Polskę? - dodał.
Leszek Miller odniósł się przy tym do słów, jakie niedawno wypowiedział prezydent Andrzej Duda. W rozmowie z dziennikarzami w Reykjaviku, gdzie odbywał się 4. Szczyt Głów Państw i Szefów Rządów Rady Europy, prezydent stwierdził, że jeśli chodzi o przekazywanie uzbrojenia Ukrainie, to Polska "jest tutaj w absolutnej awangardzie".
- To my przekazaliśmy właściwie niespotykane ilości uzbrojenia jeżeli chodzi o Unię Europejską - mówił Andrzej Duda. - My przekazaliśmy ponad 300 czołgów Ukrainie, my przekazaliśmy już prawie wszystkie nasze MiG-i-29, o które Ukraina nas właściwie od samego początku konfliktu prosiła - kontynuował.
- Ten początek przekazywania broni Ukrainie właśnie dotyczył MiG-ów, potem przekazywaliśmy Ukrainie czołgi, pojazdy opancerzone. Mnóstwo tego uzbrojenia przekazaliśmy, za kwoty miliardów dolarów - oświadczył prezydent.
- Pan prezydent nie może zapominać, że jest prezydentem Polski, a nie prezydentem Ukrainy - podkreślił Leszek Miller. - Jeżeli Polska jest rozbrajana, to kto w takim razie powinien dbać o to, żeby Polska nie była rozbrajana? - pytał.
Na uwagę, że Polska oddała Ukrainie głównie czołgi starej daty (czołgi T-72 są w wyposażeniu Wojska Polskiego od 1978 r.), Leszek Miller odpowiedział pytaniem. - Ale czy dostaniemy 300 leopardów, skoro daliśmy 300 naszych czołgów? - powiedział. Dodał, że postsowieckie czołgi były "ośmieszane", a teraz nagle się okazuje, że "można nimi się posługiwać w warunkach prawdziwej wojny".
Z danych publikowanych przez media oraz ze słów polityków wynika, że Polska przekazała Ukrainie m.in. myśliwce MiG-29, czołgi (głównie zmodernizowane T-72, a także PT-91 Twardy oraz Leopard 2A4), bojowe wozy piechoty, armatohaubice Krab i 2S1 Goździk, samobieżne wieloprowadnicowe wyrzutnie pocisków rakietowych BM-21 Grad, przeciwlotnicze zestawy rakietowe (S-125 Newa SC, 9K33 Osa, 2K12 Kub), przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun, armaty przeciwlotnicze S-60, karabinki Grot oraz wyposażenie osobiste dla żołnierzy (hełmy, kamizelki kuloodporne itp.).
Polska przekazała także Ukrainie znaczne ilości amunicji artyleryjskiej, czołgowej, przeciwlotniczej oraz do broni ręcznej.
Bohater i główny aktor "moskiewskiej pożyczki" roni krokodyle łzy nad "rozbrajaniem Polski". Były I sekretarz KW PZPR w Skierniewicach, który w Parlamencie Europejskim znalazł się z łaski PO, wydaje się nie widzieć, że dozbrajanie Ukrainy, służące zwycięstwu tego zaatakowanego przez Rosję państwa, jest wymogiem bezpieczeństwa Polski, która niechybnie stałaby się następnym celem ataku militarnego Moskwy - gdyby Ukraina przegrała. Przyjmijmy, że Miller tego nie wie. Przyjmijmy także, że nie zna inwestycji militarnych, w tym licznych zakupów dokonywanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Przyjmijmy.