Co za upór! Marcinkiewicz: jeśli KE uzna, że nie jestem wart, to i tak będę ją wspierał. Musimy być zespołem

Jeśli Koalicja Europejska uzna, że nie jestem wart, żeby kandydować, to i tak będę ją wspierał. Oddałem się do dyspozycji. (...) KE musi pokazać, że ma wspólne cele. Musimy być zespołem, wspólnotą – powiedział Kazimierz Marcinkiewicz w programie „Tłit” w Wirtualnej Polsce.
– Przepraszam wszystkich, że znów jestem w kolorowych gazetach. (…) Nie mam sobie nic do zarzucenia, jestem uczciwym człowiekiem. Stalkerka o tym doskonale wie. Dwa tygodnie temu dokonałem płatności, w tym tygodniu pewnie też mi się to uda. Nie uchylam się od wyroku, ale wypełniam go na miarę moich możliwości. A te możliwości dziś są bardzo złe, jutro czy popojutrze mogą być bardzo dobre, bo taką mam pracę, jestem doradcą. Ten sukces kiedyś też przyjdzie – stwierdził Marcinkiewicz.
– Jeśli osoba pluje na mnie przez cztery lata, a płaciłem jej regularnie, nawet więcej niż trzeba, nawet bez sądu, a ona nadal na mnie hejtuje, to oczywiste, że nie chce się na taką osobę płacić. Ale rozumiem, że taki jest wyrok sądu. Musiałem to uciszyć nieco i pokazać, że ta kobieta nieustająco kłamie i kłamie świadomie – mówił.
– Jeśli KE uzna, że nie jestem wart, żeby kandydować, to i tak będę ją wspierał. (…) Oddałem się do dyspozycji. KE musi pokazać, że ma wspólne cele. Pracuję nad takimi elementami programu. Czy oni to kupią, wezmą, użyją – to ich sprawa. Musimy być zespołem, wspólnotą – przekonywał w wywiadzie.
Polecamy Sejm na Żywo
Wiadomości
Najnowsze

Joanna Jenerowicz wpłaciła kaucję za Annę Wójcik. "Wiedziałam, że chcę coś zrobić, że chcę jakoś pomóc"

Szok! Niemcy bronią Instytutu Pileckiego przed koalicją 13 grudnia

Areszt wydobywczy i groźba odebrania dziecka - metody bodnarowców
