Niemcy chcą „ukarać” Węgry. Lewicowi biurokraci z UE ruszają do ataku na konserwatystów!

Berlin nie ukrywa już swoich intencji. Nowy rząd Niemiec, wspierany przez eurokratów i lewicowe elity z Brukseli, zamierza bezpardonowo rozprawić się z konserwatywnym rządem Viktora Orbána. Czy to przypadek, że atak przychodzi właśnie teraz, gdy coraz więcej państw członkowskich zaczyna dostrzegać destrukcyjną politykę centralizacji UE?
Zgodnie z dokumentem ujawnionym przez portal POLITICO, formująca się niemiecka koalicja, złożona z rzekomo „centroprawicowego” CDU Friedricha Merza i skrajnie lewicowej SPD, chce, by Unia Europejska nałożyła kary na państwa „łamiące praworządność”. Oczywiście, bez wymieniania z nazwy, wskazuje się Węgry, które od lat stanowią bastion wartości chrześcijańskich, tradycyjnej rodziny i polityki obronny suwerennych państw.
Czyżby Węgry były solą w oku lewackiej Brukseli? Wszystko na to wskazuje.
Artykuł 7 powraca niczym młot na konserwatywne rządy
Zamrożenie funduszy, odbieranie prawa głosu w Radzie UE, rozszerzenie głosowania większościowego - oto plan Brukseli. A wszystko pod pretekstem “łamania zasad”. Te same elity, które przez lata przymykały oko na łamanie traktatów przez Berlin i Paryż, teraz domagają się “konsekwencji” wobec krajów, które nie zgadzają się na import ideologii gender, masowej imigracji i biurokratycznego szantażu.
„Istniejące instrumenty ochronne, od postępowań naruszeniowych po wstrzymywanie funduszy UE i zawieszanie praw członkowskich, takich jak prawo głosu w Radzie UE, które muszą być stosowane znacznie bardziej konsekwentnie niż dotąd.” - czytamy w projekcie niemieckiego porozumienia koalicyjnego.
Orbán nie pierwszy raz mówi “nie” - czy to wobec polityki klimatycznej, czy narzucaniu sankcji, które uderzają w interesy jego obywateli. Taka postawa nie podoba się unijnym inżynierom społecznej przebudowy Europy.
Polska kolejnym celem?
Choć teraz celem jest Budapeszt, to doskonale wiemy, że na celowniku od dawna jest też Warszawa. Pamiętamy nagonkę na rządy Prawa i Sprawiedliwości, straszenie utratą funduszy, artykułem 7, Komisją Wenecką i innymi „organami opiniotwórczymi”. Wszystko dlatego, że Polska, podobnie jak Węgry, nie ugięła się przed ideologicznym dyktatem.
Dziś w Niemczech mówi się otwarcie o „przejęciu inicjatywy w Unii Europejskiej” i „aktywniejszym działaniu w ramach Trójkąta Weimarskiego”. Ciekawe, czy polski rząd Donalda Tuska będzie miał odwagę bronić polskiej suwerenności, czy raczej, jak wskazują wszystkie okoliczności, stanie się narzędziem w rękach Berlina?
„[Niemcy chcą] opowiedzieć się za rozszerzeniem głosowania większościowego w Radzie UE, szczególnie w wybranych kwestiach wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, takich jak nakładanie sankcji.” - deklarują niemieccy politycy.
Prawica w Europie musi się zjednoczyć
To moment, w którym wszystkie siły konserwatywne, narodowe i chrześcijańskie w Europie powinny zjednoczyć się przeciwko narzucanej centralizacji, cenzurze i karaniu państw, które mają odwagę mieć własne zdanie.
Walka nie toczy się już tylko o fundusze czy głosowania w Radzie UE - to walka o duszę Europy. Lewicowi technokraci chcą zdławić każdy przejaw sprzeciwu wobec ich ideologii. Nie pozwólmy na to.
Źródło: Republika, politico.eu
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB