Kraj w środku Europy będzie jak Białoruś? UE się przechytrzyła

Prezydentowi Serbii Aleksandarowi Vucziciowi pozostał wybór pomiędzy rzeczywistymi reformami, które oznaczałyby utratę przez niego władzy, i przekształceniem państwa w bałkańską wersję Białorusi - zauważa portal EUobserver, komentując trwającą w Serbii od listopada falę masowych protestów.
Rzekomo stabilny reżim Vuczicia jest obecnie słabszy niż kiedykolwiek. Istnieje oczywisty sposób na to, jak dyktatorzy mogą wzmocnić swoją popularność - rozpoczynając wojnę. Widzieliśmy to w przypadku Putina, a rany wojen z lat 90. są nadal w Serbii świeże - ostrzega portal.
Najnowsza fala protestów udowodniła, że współpraca UE z prezydentem Vucziciem jest błędem, a Wspólnota musi zdać sobie sprawę, że serbski przywódca nie jest już gwarantem stabilności - ocenia EUobserver, dodając, że "względne milczenie UE w sprawie ostatnich protestów jest ciosem dla liberalnych i nastawionych proeuropejsko warstw serbskiego społeczeństwa".
W tekście przypomina się o retorycznym poparciu Brukseli dla demonstrujących, jednak "braku jakiegokolwiek wsparcia praktycznego". Sytuację w Serbii porównano do Majdanu na Ukrainie z 2014 roku i restrykcjach wprowadzonych przez UE wobec osób uznanych za odpowiedzialne za przemoc oraz zakazie eksportu na Ukrainę sprzętu, który mógłby zostać wykorzystany do represji.
EUobserver przypomina, że wsparcie udzielane przez Brukselę Vucziciowi wiąże się z oczekiwaną współpracą w sprawie wydobycia w Serbii litu. Plan jego eksploatacji - poparty w przeszłości przez unijnych urzędników i m.in. kanclerza Niemiec Olafa Scholza - jest szeroko krytykowany przez serbskich aktywistów i obywateli.
"W ostatnich latach poparcie dla członkostwa Serbii w UE systematycznie w tym kraju spadało, a poparcie UE dla protestujących mogłoby ten trend odwrócić. Niestety obecnie w oczach wielu Serbów zarzucana UE hipokryzja jest potwierdzana" - zauważa portal.
Organizowane w Serbii protesty są odpowiedzią na katastrofę budowlaną na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z początku listopada, w wyniku której zginęło 16 osób - ostatnia ofiara zmarła w szpitalu w marcu. Od grudnia inicjatywę w organizacji masowych demonstracji przejęli studenci, którzy od kilku miesięcy okupują również 60 wydziałów we wszystkich ośrodkach akademickich kraju.
Studenci domagają się ujawnienia umów związanych z remontem dworca w Nowym Sadzie, ukarania winnych napadów na demonstrantów, oddalenia zarzutów wobec uczestników protestów i zwiększenia o 20 proc. wydatków budżetowych na szkolnictwo wyższe.
Rząd i prezydent Serbii zapewnili, że wszystkie postulaty zostały spełnione lub zostaną zrealizowane wkrótce. Studenci zaznaczają jednak, że żaden z postulatów nie został dotąd spełniony całkowicie i dlatego kontynuują swoje akcje. W wyniku protestów do dymisji podał się w styczniu premier Milosz Vuczević, który sprawuje nadal funkcję do czasu wyłonienia nowego gabinetu.
W czwartek Vuczević poinformował, że kierowana przez niego większość parlamentarna przedstawi jeszcze w tym tygodniu nowego kandydata na szefa rządu, unikając tym samym konieczności przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych.
Największym problemem pozostaje jednak prezydent Aleksandar Vuczić, który sam jeden mógł sytuację protestów w Serbii zażegnać już w listopadzie. Jednak jego upór i twarde trzymanie się w sojuszu z Rosją budzi w Serbach więcej pytań, na które odpowiedź znajdują w protestach na ulicach serbskich miast. Protestach, które trwają - co mówi wszystko - od listopada!
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Sejm na Żywo
Wiadomości
Najnowsze

Piotr Lisiewicz wraca do rady programowej Radia Poznań. W styczniu został odwołany za krytykę Owsiaka

Kaleta alarmuje: Fundusze z NFZ znikają! Czy to początek końca publicznej opieki zdrowotnej?

Mieszkańcy Szczecina stają w obronie polskiej szkoły

Lisicki: jedyne co łączy koalicję - antypis i stanowiska - ministerstwo i spółki skarbu państwa
